PSYCHOTERAPIA – FAQ

 

Jak długo trwa psychoterapia?

To bardzo często zadawane pytanie. Niektóre osoby pytają, czy można spotykać się częściej, albo czy mogą dostawać „pacę domową”, aby przyspieszyć proces terapeutyczny… Obawiam się, że nie… Pigułka szczęścia niestety nie istnieje i skoro uczyliśmy się przez, co najmniej kilkanaście lat, reagować w określony sposób, to odkrywanie siebie i uczenie się uważności na swoje potrzeby, też musi potrwać… W terapii droga na skróty jest niemożliwa. Mamy w sobie wiele mechanizmów obronnych, które kiedyś chroniły nas, a w dorosłym życiu nie dopuszczają nas do trudnej prawdy o sobie. Przyjrzenie się tym mechanizmom i nauczenie innego reagowania, to również długotrwały proces.

Jak często muszę przychodzić?

Spotkania odbywają się raz w tygodniu. Systematyczność i określona częstotliwość jest ważna i bez tego proces terapeutyczny staje się bardzo trudny lub wręcz niemożliwy. To trochę tak, jak z nauką języka obcego – przyswojenie nowych słówek, wymaga częstego powtarzania, jeśli nie powtarzamy, to zapominamy. Podobnie w terapii… odkrywamy i przyglądamy się, z jakiego powodu doświadczamy, czegoś trudnego i uczymy się innego sposobu reagowania. Aby nie zapomnieć, że możemy spojrzeć na siebie z innej perspektywy, musimy to sobie „powtarzać”.

Jak często muszę przychodzić?

Terapia składa się z dwóch głównych elementów – pierwszy to poszerzanie swojego pola świadomości, o tym, jak funkcjonuję i jaka naprawdę jestem. Dowiaduję się coraz więcej i głębiej o sobie, o swoich uczuciach i potrzebach. Drugi element, to decyzja, co chcę zrobić dla siebie w tej sprawie. Biorę odpowiedzialność za siebie, moje przeżycia, myśli i działania. Psychoterapia nie sprawi, że staniesz się kimś innym – w psychoterapii nauczysz się siebie i tego, jak zaspokajać w sposób konstruktywny i elastyczny swoje potrzeby.

Z jakiego powodu nie mogę sobie poradzić sam/a?

Powodów jest, jak zawsze, przynajmniej kilka. Pierwszy z nich to pewnie ten, że stojąc w jakimś miejscu, widzisz tylko to, co w zasięgu wzroku…. Czyli horyzont. Nie jesteś w stanie „wejrzeć” z perspektywy gdzie tak naprawdę znajdujesz się, możesz wyobrażać sobie, że otaczające Cię wokół mury to wieża, tymczasem z zewnątrz może okazać się, że jesteś zupełnie gdzieś indziej. Drugi powód to taki, że kiedy zadajesz to pytanie, to wnioskuję, że do tej pory radzisz sobie ze wszystkim sam(-a), a w życiu przecież są chwile, w których potrzebujemy się na kimś „oprzeć”, aby wyciągnąć drzazgę, która nie pozwala iść dalej i sprawia ból.