O MNIE

 

 

 

 

Jak byś się przedstawiła?

To, że urodziłam się kobietą jest dla mnie na dziś najważniejsze. Widzę i czuję moją siłę i łagodność, miękkość i stanowczość.. Dziś te z pozoru sprzeczne aspekty, są we mnie „pojednane”, wcześniej raczej toczyły ze sobą walkę.

Jak to się stało, że jesteś terapeutką?

Był to proces i nie od razu po maturze wiedziałam, co chcę robić. Dość długo szukałam, próbując różnych możliwości… Skończyłam studia prawnicze, co wymagało naprawdę dużo dyscypliny i motywacji – dziś jestem pełna uznania dla siebie sprzed lat, że mimo niechęci i braku ciekawości prawa, mobilizowałam się do kolejnego i kolejnego egzaminu. Z perspektywy czasu, mam wrażenie, że zbudowało to we mnie wiarę, że kiedy coś postanawiam, to osiągam to….

Potem w życiu prywatnym pewne doświadczenia spowodowały, że trafiłam na staż dla psychoterapeutów i trenerów Gestalt w Krakowie… i zostałam przy tym… potem skończyłam studia psychologii, aby umocować prawnie swój nowy zawód.

A dziś?

Dziś jestem certyfikowaną psychoterapeutka Gestalt, pozostającą w stałej superwizji. W moim doświadczeniu zawodowym czerpię również z innych szkół – behavioralno – poznawcza, Ericson, terapia systemowa, w której odbyłam długi praktyczny staż u prof. Bogdana de Barbaro…

Nadal rozwijam się, czuję, że potrzebuje tego dla siebie. Ostatnio podjęłam szkolenie, o którym długo marzyłam w zakresie pracy z ciałem w/g metody Alexandra Lowena i właśnie na jej podstawie, stworzyłam ofertę warsztatów wyjazdowych, których celem jest głównie uwolnienie ciała od stresu, a także „odbudowa siebie” po przeżytych trudnościach życiowych.

Wierzę i sama tego doświadczyłam, że metoda przynosi uwolnienie od napięć, stresu i samopoznanie. Pracując w tej konwencji, która nosi nazwę TRE, jesteśmy bliżej siebie, swoich uczuć i ciała..

Co sądzisz o psychoterapii?

Czy rzeczywiście pomaga?

Tak. Dla mnie – tak. Choć uważam, że to proces długi i żmudny. Proces, którego celem jest odbudowanie, odnalezienie siebie, bycie bliżej siebie, a także uświadomienie sobie mojego „bycia” w świecie i w relacjach z innymi.

Jacek Masłowski, twierdzi, że to droga tylko dla VIP-ów i absolutnie zgadzam się z tym…

Co Tobie, udało się dzięki własnej terapii?

Zaakceptowanie siebie i zgoda na siebie taką, jaka jestem – dzięki temu też widzę słyszę i mam wrażenie, że jestem w stanie wyobrazić sobie uczucia innych, i to, czego potrzebują, aby wzrastać. Nauczyłam się bycia cierpliwą i wyrażania siebie w relacjach, a także zaopiekowania się swoimi trudnymi czasem uczuciami takimi, jak złość, czy gniew..

Nauczyłam się „sięgać do gwiazd” i realizować konsekwentnie swoje cele…

Pewnie mogłabym jeszcze wiele wymienić.

Tak naprawdę, czuję, że każda wizyta i obecnie moje sesje z klientami, wnoszą bardzo wiele do mojego życia. Mam wrażenie, że jestem nieustannie w procesie uczenia się akceptacji, uważności i rozumienia siebie i innych – pomaga mi to w odkrywaniu, jak wspierać i budować to, co w nas najlepsze 🙂

Twoje motto?

Najbliższe są mi słowa Laozi :

„Dobroć w słowach, tworzy zaufanie. Dobroć w myśleniu, tworzy głębię. Dobroć w dawaniu, tworzy Miłość”.